energy.scene.pl

Popularny magazyn na ośmiobitowe Atari

Wybierz muzykę:

Energy 1: 1 2 3 4 5
Energy 2: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
Print this page
Płaszczyzna większościowa

apacz
autor: apacz

"Płaszczyzna większościowa"


Anarchizm z reguły oskarża się o utopijność, a jednocześnie nikt niemal nie neguje faktu, że wolność, sprawiedliwość, samorządność, pokój i solidarność międzyludzka - będące programem anarchistów - są ze wszech miar pożądane, a nawet niezbędne dla ludzkości, jeśli chce ona przetrwać obecny kryzys i istnieć dalej na Ziemi. Stąd wniosek, że utopią jest cel, a nie same wartości, i że nie należy tworzyć wizji przyszłego społeczeństwa, lecz określić warunki i zasady, które sprzyjałyby zaistnieniu i utrwaleniu na drodze życiowych pożądanych tendencji.


ALTERNATYWA


Nie chcemy tworzyć w miejsce państwa komunistycznego, katolickiego czy kapitalistycznego jakiegokolwiek innego systemu. Naszym celem jest współistnienie różnych form organizacji życia społecznego i dobrowolność uczestnictwa w nich. Uszczęśliwianie ludzi na siłę nie ma nic wspólnego z wolnością - zamiast burzyć życie innym - budujmy własne, tworząc poza strukturami oficjalnymi alternatywny obieg informacji, niezależną od mód, cenzury i mecenasów kulturę, a jednocześnie broniąc się przed ingerencją elit w nasze życie (poprzez zatruwanie środowiska, przymus służby wojskowej, policję czy podatki). Bowiem od innych także wymagamy by akceptowali nasze prawo do życia bez ingerencji w nie z zewnątrz.


ELITY


Politycy lubią urządzać życie innym, co chwila wymyślając plany zbawienia ludzkości (czyli napełnienia ich kieszeni i zaspokojenia ich ambicji). Ich żądza władzy nie ma końca i tylko opór społeczny powstrzymuje każdy rząd od totalitaryzmu. Władza zawsze będzie dążyć do monopolu i kontroli całości życia społecznego. Widać w Polsce, gdzie od dawien dawna panuje system państwowo - mafijny (tzw. układy) i gdzie na skutek bierności i naiwności ludzi elity pozostają bezkarne, a nawet działając na szkodę ludzi i kraju mogą uchodzić za "bohaterów narodowych". Każda władza rodzi się z naszej bierności, kiedy zamiast wykonać jakąś pracę - zdajemy się na innych, pośredników między nami a światem i innymi ludźmi kapłanów, kapitalistów, policjantów, biurokratów czy żołnierzy. W zamian za to musimy ich utrzymywać, a oni mogąc żyć bez pracy robią wszystko, by być jeszcze bardziej potrzebni. Żołnierz np. mnoży wojny a nie pokój, kapłan gmatwa prawdę, a burżuj zawłaszcza wspólne dobro. Niby zwalniają nas od pewnych prac, żołnierz np. broni nas przed wrogiem, ale kto nas obroni przed żołnierzem ?! Więc koniec końców i tak będziemy musieli zrobić wszystko sami...


MNIEJSZOŚCI


Według nas wolność i demokracja to nie rządy większości. W społeczeństwie wolnym i otwartym, gdzie każdy sam dba o swoje sprawy, także grupy mniejszościowe i poszczególne jednostki winny mieć prawo do decydowania o swoim losie. Niedopuszczalne jest, by większość narzucała im coś wbrew ich woli, jeśli szanują oni wspólne prawa i nie próbują niczego narzucać innym. Jeśli godzimy się na dyskryminację mniejszości dziś, jutro możemy się nią sami okazać, a policjant użyty przeciw "żydowi" lub "anarchiście" - może zostać użyty przeciw "prawdziwemu Polakowi" i "uczciwemu obywatelowi". Nie można też żądać by mniejszość płaciła na szkoły czy telewizję, jeżeli o programie decyduje większość, nie uwzględniając przy tym tego, że są inni (nawet w części proporcjonalnej do ich ilości) jak to się dzieje z reguły. Dlatego udział we wspólnych przedsięwzięciach musi być całkowicie dobrowolny, z poszanowaniem prawa do odmowy współudziału i wyboru innej drogi.


PODATKI winny zostać ograniczone do niezbędnego minimum i być płacone dobrowolnie tylko na taki cel i przez tych, którzy chcą z danego przedsięwzięcia korzystać i to bezpośredniemu wykonawcy (szkole, poczcie, służbie zdrowia czy kolei). Inne osoby za korzystanie z usług tych firm płaciłyby tak, jak płaci się za towar w sklepie, bez żadnych ulg. Przymusowe podatki dla państwa, które dzieli je według swego uznania są zwyczajną kradzieżą, daniną wymuszoną przez rząd przy pomocy armii i policji.


SZKOŁA nie powinna służyć indoktrynacji uczniów przez ideologię państwową partyjną czy kościelną, lecz stwarzać warunki dla rozwoju ich naturalnych zdolności, przygotować do wspóżycia z ludźmi (i przyrodą) przy poszanowaniu ich odmienności, w poczuciu współodpowiedzialności za świat i solidarności ze wszystkimi istotami. Nauczyciel nie może być władcą urządzającym uczniom pranie mózgu i tresurę zwaną "wychowaniem", powinien być przewodnikiem uczącym ucznia samodzielności w myśleniu oraz odpowiedzialnych wyborów, a nie uchylania się w życiu i posłuszeństwa władzy. Uczniowie i studenci muszą mieć wraz z nauczycielami decydujący wpływ na kształt nauki. Wolna szkoła musi zostać uniezależniona od administracji państwowej.


ARMIA


O tym, że wojsko i policja nie służą walce z obcym wojskiem, czy bandytami mogliśmy się przekonać w Polsce wielokrotnie (np. 1956, 1970 czy od 1981 do dziś). Ale nie chodzi o to, że wojsko mnoży wojny czy tłumi strajki, nawet gdy armia nie opuszcza koszar, jej wpływ na życie społeczne jest destrukcyjny, pochłania ona pieniądze, które mogłyby służyć na oświatę czy służbę zdrowia, a przede wszystkim ma zły wpływ na ludzi, uczy bezmyślnego posłuszeństwa, pogardy dla jednostki, lizusostwa wobec niekoniecznie mądrzejszych, ale wyżej stojących, cwaniactwa (ukraść, oszukać, ale nie dać się przyłapać to ideał żołnierza) przemocy, relatywizacji wartości (tu morderca staje się bohaterem), a 'pranie mózgu' nawet u najuczciwszych pozostawia nie zatarte ślady. O "wychowawczej" roli armii przekonują co roku bandy pijanych rezerwistów opuszczających koszary. Dlatego, choć ideałem byłoby wyrzeczenie się przemocy w stosunkach z innymi i "niedziałnie wbrew naturze rzeczy" - uznając prawo do czynnej samoobrony za warunek pokoju uważamy powszechne uzbrojenie ludzi (a nie monopol rządu i bandytów), tak by rząd nie miał siły przeciw innym krajom i swojemu narodowi ,a ludzie mogli się bronić przed "swoim" i obcym rządem.


NACJONALIZM


W każdym kraju istnieje jakaś grupa zainteresowana w istnieniu nastrojów nacjonalistycznych. W okresie międzywojennym hasłami antysemickimi posługiwali się głównie handlarze, walcząc w ten sposób z żydowską konkurencją. W celu osiągnięcia większych zysków odwoływano się do polskości, świadomości narodowej itd. Podobnie jak dziś, dla zwykłego człowieka nie miało to większego znaczenia. "Cała władza w ręce Polaków !" - tym hasłem posługują się ci, którzy w walce o rządowe koryto, chcą wyeliminować swoich politycznych przeciwników ze względu na ich niepewną, zaś swoją gwarantowaną (?) czystość rasową. To hasło jest oczywistym absurdem Polskość nie jest żadnym gwarantem, receptą na dobre rządy. Anarchistów nie obchodzi kolor, czy obrzezane, lub nie, członki sprawujacych władzę. Nie ma znaczenia dla nas pochodzenie tych, którzy nas oszukują i okradają. Nie chcemy by nad nami mieli władzę ani Polacy, ani Eskimosi.

Ostatnio w niektórych środowiskach młodzieżowych pojawiła się moda na bycie nacjonalistą. To żałosne, że hasło wykastrowanej wolności ograniczonej jedynie do jednego narodu, plemienia, a często jeszcze do wąskiej elity przywódców może być atrakcyjne dla ludzi, którzy z racji wieku powinni być niezależni. Bycie nacjonalistą to branie udziału w brudnej grze polityków o władzę nad społeczeństwem. A gdy do nacjonalizmu dochodzi przemoc (jak w bandyckich wybrykach skinów), to jest to zwyczajny faszyzm, nie służący narodowi, a totalitarnej władzy.

Anarchizm to walka z władzą w imię wolnej jednostki, wolnego społeczeństwa. Zjawisko nacjonalizmu oparte jest na szowiniźmie i rasiźmie. Jest on spowodowany poczuciem własnej słabości, kompleksami, poczuciem zagrożenia, kiepską sytuacją ekonomiczną, brakiem jawności życia politycznego. Nic więc dziwnego, że w ostatnim czasie obserwujemy wzrost nastrojów nacjonalistycznych także w Polsce. Nacjonalizm to pogląd skrajny, więc bardzo łatwy do przyswojenia dla młodych, sfrustrowanych ludzi nie widzących przed sobą przyszłości. Do tego wystarczy pożywka w postaciach, które wpajane są już od małego w domu i szkole, kościele to znaczy "Bóg, honor i ojczyzna" i znalezienie sobie kozła ofiarnego (w tym przypadku Żydów), na którego można zrzucić winę za wszystko. Cóż, jest to rozwiązanie proste, a zarazem prymitywne. W Polsce jest około 20 tysięcy obywateli pochodzenia żydowskiego, co jest liczbą śmieszną w porównaniu do 40 mln Polaków. W Polsce jest niestety możliwa niejedna paranoja - antysemityzm bez Żydów, rasizm bez kolorowych. Programy partii takich jak NFP, SN, PWN etc. są jawnie faszystowskie, a praktyki ich zwolenników to polityczny zamordyzm. Ślepa przemoc w imię "Boga, honoru i ojczyzny ", ale tylko w imię, bo cóż z patriotyzmem mają wspólnego pijani kibice rozrabiający po meczu, co wspólnego z naukami Jezusa ma rasizm i pycha narodowa, co wspólnego z honorem ma bicie słabszych i mniej licznych za to, że ich rodzice byli innego pochodzenia. Zresztą nacjonaliści zwykle biją Polaków, bo w jednonarodowym państwie trudno o kogoś innego. W mass-mediach pokazuje się faszystowskich skinheadów jako silnych twardych facetów, których nie można powstrzymać, tworzy się mit niezwyciężonych skinheadów, ludzie się boją, coraz więcej młodych zafascynowanych siłą identyfikuje się z poglądami faszystowskimi. Prawda jest inna. Na zachodzie Europy, a szczególnie w Niemczech, działają bardzo silne ruchy antyfaszystowskie. Większość wystąpień faszystowskich jest rozbijana nie przez policję, a właśnie przez antyfaszystów. Czasami policja wręcz pomaga neofaszystom, np. w czasie zamieszek w Rostocku policja nie dopuściła grupy antyfaszystowskiej z Hamburga. Dlaczego policji, która tak sprawnie rozbija lewaków, alternatywistów, niezadowolonych robotników, tak ślamazarnie idzie walka z faszystami ? Może to cicha aprobata, próba rozwiązania problemu azylantów bez "brudzenia rąk" ? Już w latach osiemdziesiątych policja wysługiwała się skinami do rozbijania manifestacji antykomunistycznych, a 1 maja 1992 na wiecu w Gdańsku skini zaatakowali anarchistów i robotników, kiedy ci ostatni rozpoczęli skuteczną obronę, policja zaczęła bronić skinów.

Rozważając wszystkie te fakty nasuwają się dwa wnioski: albo siedzieć w domu, czekać aż za oknami wyrośnie nowe Auschwitz albo przeciwdziałać faszyzmowi, bo walce z tą plagą możemy liczyć tylko na nas samych. Walka z faszyzmem polega na przeciwdziałaniu tak przyczynom jak i skutkom tego zjawiska, a opiera się to na zwykłej solidarności międzyludzkiej: jeśli ty dzisiaj nie pomożesz bitym, jutro nikt nie pomoże tobie. Siła skinów polega na naszej nieumiejętności samozorganizowania i obrony. Skinheadzi nie są czym innym jak bandycką hordą, w której dwadzieścia osób kopie napotkanego przechodnia. Jeśli hordzie tej nauczymy się przeciwstawiać, to mit o ich sile pęknie jak bańka mydlana. Pamiętajcie, że przeciętny skin nie jest wcale silniejszy, a tym bardziej odważniejszy od swego rówieśnika, który skinem nie jest. Jednoczmy się przeciwko nacjonalizmowi i nietolerancji, przeciwko wstecznictwu, przeciwko rasizmowi i szowinizmowi.



Poprzednia strona: Pseudo teoria
Następna strona: Internet - kontrowersyjne IRC