energy.scene.pl

Popularny magazyn na ośmiobitowe Atari

Wybierz muzykę:

Energy 1: 1 2 3 4 5
Energy 2: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
Print this page
List otwarty do K.K. vel Krzysia Kubeczko

greg
autor: greg

TEMAT: odpowiedż na besztanie mojej osoby w "Detoxie" Pentagramu.

ODBIORCA GŁÓWNY: Krzyś Kubeczko

ODBIORCY POŚREDNI: Cała scena.


Właściwie list ten powinien ukazać się znacznie wcześniej, ale niestety przez ostatni czas nie miałem kompa, który wędrował sobie po całej Polsce w poszukiwaniu stereo. Dostałem go dopiero 22.V br. no i prawie z miejsca odpisałem.


A teraz do rzeczy:


Jakieś dwa miesiące temu dostałem od pewnego znajomego Paper Zina Pentagramu pod poniekąd alternatywnym tytułem "Detox". Po przeczytaniu pewnego artykułu stwierdziłem, że komuś się naprawdę cholernie nudziło i wymyślił taki stek bzdur jakim jest artykuł zatytuowany w oryginale "O Kole" (pisownia z Zina). Myślę, że większość scenowców czytała ów artykuł, więc nie będzie problemów z interpretacją mojej odpowiedzi.


Kolega Kubuś Puchatek poświęcił swój niebywale cenny czas na zbesztanie mnie, całej mojej twórczości, mojego charakteru itd. itp. Doceniam jego zaangażowanie, lecz w tym "artykule" chciałbym wyrazić swoje zdanie na temat jego bredni, bo inaczej tego nie można nazwać. Dla porządku będę przedstawiał fragmenty jego wypowiedzi i moje odpowiedzi na nie. Myślę, że wtedy nie będzie żadnych niedomówień.


Pierwszy akapit, dotyczący mojej ksywki, która najwyrażnieje nie spodobała się Krzysiowi pominę, bo nie wnosi niczego ciekawego do sprawy.


* * *


Znacznie ciekawszy jest drugi, najważniejszy akapit, który pozwolę sobie zanalizować w całości.


(...) "Kozioł wydając swojego czasu plagiatorską kolekcję muzyczek "Voice of Silience" (nazwa w jego stylu) posłał do mnie faki.(...)"


A więc nasz genialny Krzysiu Qbeczko uważa, że "VOICE...I" jest kolekcją plagiatorską. Chyba chodzi mu o to, że moje muzyczki są plagiatami, bo innej możliwości nie widzę.

PLAGIAT, to wg. Encyklopedii "przywłaszczenie cudzego utworu, pracy nauk., dzieła artystycznego, a także zapożyczenie z cudzych dzieł podane jako własne i opublikowane pod własnym nazwiskiem". Tak więc "Voice I" jest zbiorem plagiatów. Tylko ciekawe, na jakiej podstawie Kubek tak sądzi. No chyba że uważa się za plagiat "Punks not Dead", tylko KOGO to plagiatowanie (???) Zespołu "Mazowsze"??? Nie wiedziałem Krzysiu, że jesteś tak wielkim obrońcą folkloru miast i wsi (...) Poza tym, co to za plagiat - wyrwany motyw muzyczny. Co do utworu "Sweet", to dla nikogo nie jest chyba nowością, że dwa patterny są oparte na motywie piosenki kabaretu OT.TO pt. "Śliczna"


Jedynym plagiatem, do którego się przyznaję jest zrypanie następujących rozkazów: LDA, STA, INC, INX, DEY, SEI (...) Zrobiłem to z pełną premedytacją.


Kolejny fragment:


(...) "Posłał faki (...), ale nie napisał z jakiego powodu (...). Są chyba trzy możliwości: za teksty w TOP SECRET, za lamerstwo, za całokształt" (...)


BRAWO KUBEK - trafiłeś trzy razy, choć na dobrą sprawę w tej ostatniej opcji mieszczą się dwie pozostałe. A zaraz wyjaśnię, dlaczego, ale dopiero po następnym fragmencie Twoich bzdur.


"(...) Jeśli za lamerstwo, to Kozioł zrobił duży błąd. Obudziła się w nim mania wyższości, myśli, że jest w elicie. Powiem (...) że sram na Kozła, który zmierza do osiągnięcia swego apogeum w zjebaniu się przez komputery"


Dla Ciebie, kochany Kubusiu posłałem fucki za całokształt, a w szczególności właśnie za wspomniany TOP SECRET. Tu krótka uwaga: dla mnie CAŁOKSZTAŁT = TOP SECRET, Kubek i jego działalność na naszej małej scenie = LAMERSTWO. Dlatego też wszystkie domysły Kubka były prawidłowe. Nie rozumiem, i myślę, że nie tylko ja, dlaczego besztanie Ciebie, Kubusiu jest oznakiem mojej MANII WYŻSZOSCI. Słuchaj, to nie mi odbiło na swoim punkcie i besztam wszystkich, tylko Ty... zasługujesz na takie fucki. I pracowałeś na to wiele lat. To nie ja "poszybowałem w górę" za wysoko, tylko Ty upadłeś NA DNO. I nie koloryzuj, że ja znęcam się na Tobie za nic.


Następny kawałek zarzutów w stosunku do mnie:

 

"(...) Niezły z Ciebie kretyn (...) fakasz ludzi za lamerstwo, a mnie zwłaszcza za to, że traktuję scenę z pewnym dystansem (...)"


Za co Ciebie DOKŁADNIE fuckam, to już napisałem wcześniej, więc zastanawiam się, skąd tam myśl, że ja Cię beształem za to, że rzekomo (o tym za chwilę) traktujesz scenę z "pewnym dystansem". W jakiej mojej produkcji zawarłem tak szkalujące Twoją osobę oskarżenia? Jeszcze nie zwariowałem, żeby fakać ludzi, którzy są naprawdę obiektywni, zresztą Ty z pewnością nie należysz do ich grona. Poza tym, to w przyszłości prosiłbym Cię, żebyś w kolejnych Twoich wypowiedziach nie tworzył wizji strasznego świata, w którym Potwory takie jak Greg znęcają się nad biednym Kubusiem, który przecież nic nie robił, tylko PATRZYŁ NA SCENĘ Z PEWNYM DYSTANSEM, który był wzorowym scenowcem i nie zasłużył na takie paskudne traktowanie z mojej strony. Żebym Ci, K... (sorry, ale się wkurzyłem) nie musiał przypominać coś ty wyprawiał przez ok. dwa lata w Top Secrecie. Twój atarowski szowinizm i prymitywne argumenty zawarte w Twoich TS-owskich wypowiedziach zamiast poprawiać wizję naszego komputera, tylko ośmieszały go i jego użytkowników. I ty, k..., masz jeszcze śmiałość pisać, że TRAKTUJESZ SCENĘ z DYSTANSEM.


Poza tym, to jak możesz w ogóle dorabiać sobie moje wypowiedzi, że ja niby fakałem Cię w "Voice I" za to niby-dystansowanie się od Sceny, skoro sam piszesz kilkanaście wersów wcześniej, że nie wiesz, za co te były faki. Równie dobrze mógłbyś dorobić sobie coś takiego:

 

"Greg, niezły z Ciebie kretyn, fakasz ludzi za lamerstwo, a mnie zwłaszcza za to, że pochodzę z rodziny rozbitej"


(to tylko przykład, powiedzcie, czy na podstawie słowa "LAMER" można osądzić człowieka, tak jak wyżej???). Ja uważam, że nie, ale Kubuś Chyba Tak... I dlatego on zapewne czuje się biedny i pokrzywdzony, że go besztam za wszystko.


Ufff...


Przykro mi, że nie zgadzam się też z kolejna opinią Kubusia Puchatka, która stwierdza, że "ja się wczuwam za bardzo". To jest Twoja prywatna opinia, ja mam dokładnie inną. Natomiast zgadzam się ze stwiedzeniem, że łatwiej jest znależć człowieka zniszczonego w elicie. Tylko kto do cholery tworzy tą elitę? Ja nigdy nie uważałem się za kogoś wspaniałego, choć jest mi bardzo miło, że ktoś taki jak Kubek uważa, że jestem "Elyta". Ja do dzisiaj otrzymuję tu i ówdzie opinie o swojej małej "twórczości". A są to opinie różne: od pochlebnych do krytykujących. Co do tych drugich to zawsze staram sie z nich wyciągnąć wnioski i poprawić swoją działalność. I zawsze tak było, ale o tym w dalszej częsci. Natomiast Krzysiu wymyślił sobie, że ja już muszę być zniszczony przez scenę, bo jestem w czymś, co on SAM określa jako "Elyta".


* * *


O ile przedstawione już części wypowiedzi Kubka były w miarę logiczne, to od drugiej kolumny tekstu (w paper-zinie) Kubek stracił już chyba panowanie nad sobą, bo jego argumenty są wg. mnie żałosne i nawet nie umotywowane. Niemniej pozwole sobie (nie, muszę) na nie co nieco odpisać.


Cytuję:

 

"(...) nie zapomnę, jak latałeś z wypiekami na twarzy po całym MDK-u, kiedy było wiadomo, że TQA zdobyło we wszystkim dobre miejsca (...)"


Well... różni ludzie tam biegali. Niektórzy, by zwrócić co nieco do kibelka, niektórzy by pokazać tatuaże na twarzy, a ja biegałem np. z nadmiaru sił witalnych. Cieszyć się jest rzeczą ludzką. Nie wszyscy są tak smutni jak Ty. Okropnie poważny zarzut.


"(...) Niech zainteresowani wiedzą też, że z muzyków obawiałeś się tylko XRAY'a, a reszta była dla Ciebie pionkami (...) Jak możesz się uważać za lepszego od Cedynia,Dhor'a, Virus'a (...)"


Ten fragment najbardziej mnie wnerwił, bo zawiera on stek kłastw i oszczerstw. Oświadczam, że nigdy nie uważałem się za lepszego od kogokolwiek. Scena ma tą zaletę, że KAŻDY może być na niej kimś, nawet całkowicie przypadkowo. I to jest sprawiedliwe. Nigdy nie uważałem sie za BOGA muzyki, bo nim nie jestem, nie byłem i nie będę nigdy. Każdy muzyk atarowski jest niepowtarzalny i tworzy coś, co powoduje, że scena atari nadal trwa, że wszyscy wspaniale się bawią. I to jest COOL! Nie wiem dokładnie do cholery w tej chwili o co Ci chodzi? Chyba o to, by poróżnić mnie z ludźmi. Co z tego, że udało mi się parę razy zająć lepsze miejsce, dla mnie znaczy to, że mam wspaniałą zabawę na scenie. A ta mała doza konkurencji? To tylko malutki smak rywalizacji, w której każdy może zwyciężyć. Tak mi się wydaje, że wszyscy mają z tego zabawę, tylko nie Kubuś (mogę się w tym mylić), który widzi w tym morderczą walkę, kto lepszy, kto się chwali, kto kogo pobije, która grupa wygra... Nie wiem, na jakiej podstawie sądzisz, że ja "Obawiałem się tylko Xray'a". Czy wiedzieliście, że Krzysiu posiada "zdolności" (telepatyczne?). Wgryzłeś się w psychikę kogoś, ale na pewno nie w moją...


Następna wypowiedż Kubka jest bardzo ciekawa, bo przeczy początkowym zdaniom jego artykułu:


"(...) Czy ty sobie nie zdajesz sprawy nie zdajesz, że Twoja muzyka jest do dupy? Jak słyszałem jakąś TWOJĄ muzyczkę, to od razu ją rozpoznawałem."


Pierwszego zdania nie komentuję, bo każdy może mieć o mojej muzyce dowolną opinię. Drugie zdanie przeczy moje rzekomej tendencji do tworzenia plagiatów. Bardzo się cieszę, że rozpoznajesz moją muzykę. To znaczy że MAM SWÓJ STYL. Więc pytam po raz kolejny: "Gdzie są te moje plagiaty???".


"(...) doszło do tego, że twoja muzyka na komputerze ma się jak DISCO POLO do innej muzyki. Połowa muzyczek TO PLAGIATY, PRZERÓBKI ZNANYCH KAWAŁKÓW, no zupełnie trend DP na atari(...)"


Co do plagiatów i przeróbek znanych kawałków, to myślę, że czytelnicy już znają tą sprawę z początku artykułu. Krzysiu! Proszę wymień te wszystkie plagiaty i napisz, z czego "ściągałem"! Jeśli chcesz, mogę Ci przesłać wszystkie moje utwory, a Ty wypiszesz przy nazwie każdego z nich, z czego je zżynałem, ok? Wyniki opublikujemy w jakimś niezależnym zinie, co ty na to?

 

K...; możesz besztać moją Twórczość, mój styl grania, co Ci się nie podoba w mojej muzyce, technice pisania msx-ów, ale pisząc takie niczym nieumotywowane bzdury jak to, że moja muzyka jest stekiem plagiatów, to powiedz mi sam: na jakie określenie ty możesz zasługiwać? Wg. mnie zaczyna się ono na literkę "L". I dziwisz się jeszcze że ktoś Cię tak nazywa...


Następne zdania Krzysia są coraz ciekawsze:


"(...) z twojej muzyki wyłania się coś w rodzaju motywów folklorystycznych i to nie tylko moje odczucie."


PO PIERWSZE: a kogo jeszcze jest to odczucie? Twojej mamy? Proszę z nazwiskami następnym razem.


PO DRUGIE: hmm... motywy folklorystycne. Chyba Krzysiu poraz kolejny uwziął się na jeden, napisany dla żartu utwór "Punks Not Dead", co po raz kolejny udowadnia, że nie zna się on zupełnie na żartach. Kubuś! Przepraszam, że nie zadedykowałem "Voice of Silence II" dla Ciebie, jako kolekcji, w której na pewno zauważysz motywy folklorystyczne. W muzyce z "Energy #1" pewnie też zauważyłeś motywy ludowe. I zapewne widzisz je także w "Back To Life" szczególnie w muzyce z intra. Szkoda, że inni ich nie widzą...

 

Cytowana przeze mnie Twoja wypowiedż jest chyba najbardziej żałosna ze wszystkich. Proszę, wymień te utwory, które wg. ciebie zawierają elementy ludowe, a nie pieprz ponownie takich pustych głupot.


"(...) Ładuj jeszcze więcej sampli w twoje ścierwiaste muzyczki, bo gdyby nie one nikt nie miałby wątpliwości, jakie lamy odwalasz."


Hmmm... negujesz w tej chwili obiektywność sceny sugerując, że atarowcy nie potrafią dobrze ocenić działalności ludzi. Wybitny znawca sceny, a w szczególności mojej twórczości rąbnął się w tym zdaniu całkiem nieżle. Policzyłem, ile modułów zrobiłem z samplami, a ile bez: Oto wynik:

 

ok. 20 muzyczek na CMC/DMC w latach 1993-1994. Jakby Kubuś nie wiedział, to programy te w podst. wersji nie umożliwiają użycia sampli.

 

ROK 1995:

 

ok.8 muzyczek bez sampli na CMC/DMC /MPT (Back To life, II music Coll. i parę niepublikowanych, ale oczywiście do wglądu)

 

dokł. 7 muzyczek, na których Kubusiowi tak zależy (Vide "Voice... I")

 

ROK 1996:

 

ok.16 utworów bez sampli na MPT (do wglądu, zresztą niedługo pojawi się plik *.ARC z nimi)

2 (słownie DWA) utwory z samplami - muzyka "Sweet Voice" (Orneta'96) i loader do "ENERGY"

 

ROK 1997:

 

na razie ok. 5 modułów, bez sampli.


Tak więc: ok. 30 utworów bez sampli (sądzę, że Krzysio pisał ten artykuł pod koniec 1996) na około 9 utworów z samplingiem. Czy sądzisz, że te dziewięć utworów tak mami scenowców, że nie zdają sobie sprawy z mojego, jak to określasz "lamowania"???


Ufff...


Mam nadzieję, że nie zasnęliście wy wszyscy, którzy to czytacie. Kubuś na pewno nie śpi... Już prawie koniec mojego artykułu. Jeszcze koncowa puenta Krzysia, która mnie... rozbawiła.


"(...) Słuchaj zjebie (to o mnie! - Greg), robisz "muzykę", było mało, wziąłeś się za kodowanie, niedługo pewnie i to nie będzie CI wystarczać, mam propozycję: zajmij się jeszcze grafiką, na początek logosy (o ile już się za to nie wziąłeś) QBK-OHP"


Myślałem, że na końcu zawsze się podsumowuje wypowiedż, a nie doprowadza, przynajmniej jak mnie, czytającego, do śmiechu. A więc zarzucasz mi, że staram się być uniwersalnym? Że staram się działać aktywnie na scenie, i nie tylko muzykować, ale i kodować, i grafikować (taki posmak, ma twój ostatni akapit). Wiem, że moje kodowanie to NIC (szczytem moich umiejętności jest zrobienie "ognia" - Vide "VOice... II", a szczytem grafiki - logos z tego dzieła. Ale nie! Kubuś zarzuca mi, że to za dużo! Że nie powinienem tego robić. Przykro mi, że moja aktywność przejawia się wypuszczaniu Kolekcji muzycznych, tworzeniu programów, trochę w grafikowaniu, w stworzeniu serii "Scene Register", a Twoja aktywność - w lamerskim, niczym nieumotywowanym przezywaniu ludzi i tworzeniu żałosnych wypowiedzi.

 

Rozumiem... ty umiesz tylko bluzgać niesłusznie na ludzi, i na tym zbierać "punkty". Gdybyś to jednak robił skutecznie...


Podsumowując: przez całą wypowiedż Kubka przewija się motyw plagiatorstwa, motyw znęcania się Greg'a nad Kubusiem, motyw beznadziejności mojej muzyki. Mam nadzieję, że wszystkie te problemy wyjaśniłem.


W wyrazami (mimo wszystko) szacunku.


Greg/Taquart


Well. To już wszystko. Jeśli, drogi Kubusiu, zamierzasz odpisać, to prosiłbym Cię o przemyślenie wszystkiego jeszcze raz dokładnie. Nie będzie mi się chyba chciało odpisywać na kolejny (podobny) list, jeśli miało by to być tak nuuuuuuuuudne, jak czytanie przez chyba ze dwa lata Twoich listów w "Top Secret".


* * *


I jeszcze nota i prośba skierowana do grupy Pentagram. W całej gazecie nie ma napisane, kto odpowiada za wydrukowane teksty, szczególnie o tematyce takiej, jak wypowiedż Krzysia Qbeczko. Chciałbym, żeby wasza grupa ustosunkowała się do tekstu Krzysia K., w szczególności właśnie do odpowiedzialności za ów tekst. Na razie uważam, i mam do tego pełne prawo, że tekst ten jest wyrazem postawy całej redakcji gazety, ponieważ nie zostało sprecyzowane, czy ów nieszczęny artykuł jest wyrazem poglądów TYLKO AUTORA, czy... kogoś innego...

 

Prosiłbym o ustosunkowanie się do w.w. opinii.